Jak nakarmić dyktatora - Witold Szabłowski - książka wyd. 2019
Opis
Na pierwszy rzut idzie książka. Jak nakarmić dyktatora Witolda Szabłowskiego połknęłam w trzy wieczory czekając niecierpliwie aż przyjdzie moment w ciągu dnia, kiedy będę mogła położyć się z kubkiem herbaty i zatopić w czytaniu. Szabłowski zaprasza nas do świata kucharzy, którzy ze swojej perspektywy opisują jednych z najbardziej przerażających ludzi XX wieku. Atmosfera tych opowieści jest jednak zbudowana tak, że czytelnik może poczuć się jak gość w kuchni, gdzie przy herbacie słucha o kolejnych zdarzeniach. Książka złożona jest jak menu - zaczynamy od przystawki, a kończymy na kawie. W historie szefów kuchni wplatany jest kontekst historyczny, który czasami brzmi jak ironia losu* i przepisy - na sałatkę z papai, koftę, pilaw i wiele innych, które podawane są jak komuś bliskiemu. „(…)możemy zrobić razem ceviche. Chcesz?”** pyta kucharz Fidela Castro. Ten przyjemny nastrój bliskich opowieści miesza się z przerażającymi wydarzeniami i nieustannie towarzyszącym każdemu z bohaterów lękiem o własne życie, a jednocześnie z jakimś rodzajem ekscytacji i poczuciem, że jest się wybranym. Szabłowski wykorzystuje pomieszanie pozycji kucharzy jako tych, którzy są z jednej strony osobami obdarzonymi ogromnym zaufaniem dyktatorów, z drugiej będąc zupełnie nieznanymi postaciami, często anonimowymi i ukrytymi w cieniu. Ta gra dystansem - jednoczesną bliskością i odległością - nadaje ciekawej perspektywy i charakteru wszystkim historiom, w których tle nieustannie jest powracająca myśl o tym, że ci sympatyczni gawędziarze karmili osoby odpowiedzialne za ludobójstwa i śmierć milionów.
