Skip to content

Dziennik wypadków Tom I - Karol Estreicher - książka historyczna wyd. 2001

320,33 zł
tezeusz.pl Zobacz w sklepie

Opis

Niezwykły dziennik spisany przez niezwykłego człowieka. Prapradziada autora "Dziennika", artystę malarza Dominika Oesterreichera sprowadził do Polski z Moraw w 1778 r. Hugo Kołłątaj. Dominik malował na zamówienie króla Stanisława Augusta, jadał z monarchą czwartkowe obiady. Syn Dominika, Rafał, już spolszczony na Estreichera, założył krakowski ogród botaniczny. Drugi syn, Karol starszy, stworzył monumentalną "Bibliografię polską". Spisywali ją dalej jego syn Stanisław i wnuk Karol młodszy, ostatni po mieczu z linii Estreicherów - bibliografistów, wielki ratownik polskich zbiorów, autor "Dziennika wypadków". We wrześniu 1939 młody krakowski historyk sztuki dr Karol Estreicher organizował ewakuację figur z krakowskiego ołtarza Wita Stwosza. Ukryto je w podziemiach sandomierskiej katedry, gdzie jednak wkrótce trafili szukający ich Niemcy. Estreicher zdołał przez Węgry przedostać się do Francji. Tam 22 października 1939 r. za zachętą gen. Sikorskiego zaczął prowadzić codzienne zapiski. Diariusz emigracyjnych plotek, politykowań, swarów w maju 1940 zamienia się w świadectwo klęski Francji i pośród tej klęski triumfu autora: "14 czerwca: (...) w południe nastrój przygnębienia. Cofające się pijane oddziały angielskie (...) Po południu ocknąłem się. Muszę ratować gobeliny Zygmunta Augusta i skarbiec wawelski (...). 15 czerwca: (...) W Aubusson tłumy uchodźców. Idę do p. Janeau - kierownika manufaktury gobelinów, gdzie i nasze są złożone, i żądam wydania ich pod pretekstem, że jadą na wystawę do Ameryki (...). Za 40 tys. franków postanawiam kupić samochód ciężarowy (...). Cały dzień pakujemy skarbiec wawelski w paczki, skrzynki i w płócienka (...). 17 czerwca: Wpadłem do prefektury w Libourne (...). Sikorskiego napotkałem przy wyjściu: >Panie Generale, ratuj Pan skarbiec wawelskiRatuj Pan sam, ja muszę ratować rząd RzeczypospolitejDobra< - powiedziałem (...), dopadam p. Górę, kapitana >Chorzowaall right, zabieram