Skip to content

Łódź jaką znam - Wacław Biliński - książka historyczna wyd. 1963

17,58 zł 18,00 zł
tezeusz.pl Zobacz w sklepie

Opis

Łódź piękna i brzydka Jakie jest to miasto - brzydkie, czy piękne? Wymuskane, czy też chropawe i toporne? Leżą przede mną dwa fotograficzne albumy - dwa zapisy, dwa dokumenty różne: Łódź, jaką znam Wacława Bilińskiego, album wydany przed rokiem przez Wydawnictwo Łódzkie i album Łódź z fotografiami Eugeniusza Hanemana i Zbigniewa Jarzyńskiego, wydany przez "Sport i Turystkę". Fotograficzny zapis Bilińskiego wzbudził wiele kontrowersji, Łódź ukazana jego obiektywem jest Łodzią posępną, Łodzią ludzi zwykłych i szarych, miastem nie najpiękniejszej architektury i ciasnych podwórek. Fotograficzny zapis Bilińskiego, choć może w istocie nieco "ciemny", jest jednak na pewno bliższy atmosferze tego miasta. To nieprawda, że Biliński szuka i jakże często znajduje swoiste piękno, tkwiące w smutnej dziewiętnastowiecznej architekturze "lodzermenschów", i w twarzach tkaczek z Widzewa i handlarzy z "Zieleniaka" czy Bałut. "Brzydki" album Bilińskiego jest, więc tym zapisem prawdziwszym, choć na pewno można tu zarzucić niejakie przyciemnienie atmosfery miasta. Mało jest w albumie Łódź, jaką znam nowych, pięknych osiedli, choć osiedli tych jest w Łodzi wiele. Ale trudno mieć pretensję do autora, bo przecież nie one - te nowe bloki i osiedla - dominują w krajobrazie "brzydkiego miasta", lub może inaczej: nie one - bloki i gładkie standardowe - określają wyjątkowość i niepowtarzalność łódzkiego krajobrazu i architektury. Nie dla prostego efektu użyć można sformułowania, że "piękny jest brzydki album Bilińskiego". Piękny, bo bliski atmosferze miasta, piękny, - bo prawdziwy. Prawdziwszy niż… Właśnie. Prawdziwszy niż zestaw widokówek dwu czołowych fotografów Hanemana i Jarzyńskiego. Jest to publikacja o charakterze na poły propagandowo-turystycznym, na poły rocznicowym. Byłoby bardzo niedobrze, gdybyśmy mieli w naszym łódzkim dorobku tylko album gładkich, słonecznych widoków. Byłoby bardzo niedobrze, gdybyśmy mieli tylko posępny, choć bliższy atmosferze miasta, album Bilińskiego. Dobrze jest, że mamy dwa tak różne zestawy fotograficznych dokumentów.

Dobrze się stało, że przedstawiono nam dwie różne wizje miasta.